Taniec brzucha w galerii "Szafa"
Kiedyś dziewiętnastoletnia uczestniczka szafowych warsztatów
powiedziała, że dla niej jest zupełnie niesamowite, że tańczy razem z
kobietami o 20 lat starszymi, że mówią sobie po imieniu, rozmawiają
potem przy herbacie i że mimo różnicy wieku nie ma między nimi żadnego
dystansu. Jakoś mi to zdanie wpadło w ucho...
Tak, rzeczywiście taniec brzucha jest okazją do tego, żeby pojawiła się wspólnota kobiet. Dla mnie to też jest coś niezwykłego, coś, czego nie było w moim rodzinnym domu, mimo że pod jednym dachem mieszkały cztery pokolenia kobiet. A ja zdecydowanie nie lubiłam kobiecego towarzystwa - i tak było bardzo długo... Teraz pracuję z kobietami i wśród kobiet - i jest super ;-) Właśnie wymyśliłyśmy z szafowymi instruktorkami, z którymi na codzień spotykam się głównie przy pracy, że zrobimy sobie tydzień haremowy - pojedziemy nad jezioro, będziemy pływać gołkiem, wylegiwać się na poduszkach, malować sobie paznokcie i jeść pyszne rzeczy :-) I mam wielką ochotę na to, żeby ten plan wypalił ;-)
Myślę, że takie wspólnokobiece akcje (a wiem, że uczestniczki zajęć też
mają różne pomysły z tej bajki) biorą się z kilku rzeczy. Na pewno
wpływa na to sam taniec orientalny, który jest po prostu swobodnym
wyrażaniem uczuć i nastroju. To pomaga nawiązać w tańcu kontakt z innymi
osobami, poznawać je i pokazywać im siebie. Drugi powód to sposób bycia
instruktorek. One też nie stwarzają żadnego dystansu, nie narzucają swojego
stylu, starają się pomóc w odnalezieniu własnego tańca. No i domowy
klimat "Szafy", znany głównie tym osobom, które mają zajęcia na Pradze -
ach, te pozajęciowe pogaduchy... ;-)
Zapraszam - Kinga Makowiecka